Myślisz, że Twój pies liże Cię tylko z czułości? Za tym uroczym gestem kryje się prawdziwy środek komunikacji, pełen sygnałów do rozszyfrowania.
Rozsiadasz się wygodnie, a nagle twój pies podchodzi i natarczywie liże cię po rękach… Ujmujące, z pewnością, ale też nieco tajemnicze. Czy to prosty gest, czy też próbuje ci przekazać coś bardziej konkretnego? Za tym powszechnym gestem kryje się subtelny język, którego niewielu właścicieli poświęca czas na rozszyfrowanie.
Dlaczego Twój pies tak często liże Cię po rękach?

Lizanie to naturalne zachowanie psów. To sposób na komunikację, eksplorację, a nawet budowanie więzi. A jeśli często dotykają twoich dłoni, to nie przypadek: to najłatwiej dostępne części twojego ciała… i najbogatsze w informacje dla nich.
Ale bądź ostrożny, nie wszystkie lizania oznaczają to samo!
Czuły gest, który roztapia serca.
Wracasz do domu, a twój pies wita cię z entuzjazmem? Jeśli zaczyna lizać twoje ręce, to najprawdopodobniej wyraża w ten sposób swoje uczucia.
U psów to zachowanie sięga czasów szczenięcych: szczenięta są lizane przez matkę, aby poczuć się pewniej i ukojone. Powtarzając ten gest, Twój towarzysz postrzega Cię jako pełnoprawnego członka swojej „rodziny”.
To w pewnym sensie jego wersja uścisku... bez ramion!
Zaproszenie do gry (bardzo jasne)
Czy Twój pies Cię liże, a potem biegnie po zabawkę lub z ekscytacją merda ogonem? Chce się z Tobą bawić.
Takiemu zachowaniu często towarzyszą bardzo widoczne sygnały: dynamiczna postawa, natarczywe spojrzenie, małe podskoki… On po prostu próbuje zwrócić twoją uwagę.
W takim przypadku odpowiedź na jej prośbę, nawet trwająca zaledwie kilka minut, może wzmocnić waszą więź i przynieść jej wiele dobrego.
Przepełniona ciekawość
Być może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale Twoje dłonie opowiadają historię Twojego dnia: zapachy jedzenia, perfum, przedmioty, których dotykałeś… Dla Twojego psa to prawdziwa kopalnia informacji.
Liżąc cię, eksploruje otoczenie na swój własny sposób. Jego zmysł węchu jest niezwykle rozwinięty; dosłownie „czyta” to, co zrobiłeś pod twoją nieobecność.
To trochę tak, jakby czytał pamiętnik... w wersji węchowej!