Kiedy wyszłam za mąż za mojego męża, myślałam, że zyskuję drugą rodzinę. Jego mama nie była od początku zbyt ciepła, ale myślałam, że się ogrzeje, gdy mnie pozna.
Straciłam mamę w dzieciństwie, więc więź z moją teściową była dla mnie niezwykle ważna. Starałam się ją uszczęśliwiać, traktując ją jak własną matkę. Pomagałam w załatwianiu sprawunków, pracach domowych, a nawet co roku organizowałam dla niej duże przyjęcie urodzinowe. Wydawałam fortunę na prezenty, chcąc, żeby czuła się doceniana.
Przez lata myślałem, że zbudowaliśmy całkiem dobrą relację. Ale nie mogłem się bardziej mylić.