W wieku 12 lat ukradłam kwiaty, aby położyć je na grobie mojej matki. Dziesięć lat później wróciłam jako panna młoda, a florystka wyjawiła mi sekret, którego nigdy się nie spodziewałam.

Bukiet  dla  mojej  mamy​ 

Kiedy  miałem  dwanaście  lat  ,  kradłem  kwiaty  z  małego  sklepiku  na  końcu  ulicy  i  kładłem  je  na  grobie  mojej  matki  .​ 

Zmarła  rok  wcześniej  ,  a  mój  ojciec  pracował  po  godzinach ,  zbyt  wyczerpany  ,  by  zauważyć  ,  jak  często  wymykam  się  z  domu  .  Nie  miałem  własnych  pieniędzy  .  Ale  przynoszenie  kwiatów  na  jej  grób  sprawiło  ,  że  poczułem  się  bliżej  niej  –  jakby  odrobina  piękna  mogła  w  jakiś  sposób  przełamać  dystans  między  żywymi  a  umarłymi  ​ ​ ​ ​ 

Pewnego  popołudnia  właściciel sklepu  w  końcu  mnie  złapał  .

Stałem  tam  z  garścią  róż  ,  a  serce  waliło  mi  tak  głośno,  że  ledwo  mogłem  oddychać  .  Spodziewałem  się  krzyków  .  Może  nawet  policji  .

Zamiast  tego kobieta –  która  wyglądała na  pięćdziesiąt  kilka  lat  i  miała  miłe  ,  choć  nieco  zmęczone  oczy –  powiedziała po prostu  :

„ Jeśli  są  dla  twojej  matki,  traktuj  je  jak należy.  Zasługuje  na  coś lepszego  niż  kradzione  łodygi.”

Wpatrywałem  się  w  nią  zdezorientowany.  Moje  usta  drżały,  gdy  szeptałem  :

„ Nie  jesteś…  zły?”

Pokręciła  głową  .​ 

„ Nie.  Ale  następnym  razem  wejdź  głównymi  drzwiami  .