W wieku 12 lat ukradłam kwiaty, aby położyć je na grobie mojej matki. Dziesięć lat później wróciłam jako panna młoda, a florystka wyjawiła mi sekret, którego nigdy się nie spodziewałam.


Życzliwość  ,  która  zmieniła  wszystko

Od  tego  dnia  wszystko  się  zmieniło.

Co  tydzień  po  szkole  wpadałam  do  kwiaciarni  .  Otrzepywałam  buty z kurzu  ,  zanim  weszłam  do  środka  i  cicho  mówiłam  jej  ,  które  kwiaty  ,  moim  zdaniem  ,  spodobałyby  się  mojej  mamie  tego  dnia –  lilie ,  tulipany  ,  a  czasem  stokrotki  .

Nigdy nie  prosiła  mnie  o  ani  jednego  centa  .

Czasami  uśmiechała  się  i  mówiła 

„ Twoja  matka  miała  dobry  gust”

zanim  wsuniesz  dodatkowy  kwiat  do  bukietu  .​ 

Te  popołudnia  stały się  moim  sekretnym  schronieniem.

W  sklepie  zawsze  pachniało  świeżą  ziemią  i  słońcem.  To  było  miejsce  ,  w  którym  życie  wciąż  rosło,  nawet  gdy  smutek  wydawał się  przytłaczający.