Pięć lat lojalności
Przez pięć lat spełniałem w tym biurze wszystkie ich prośby.
Wczesne poranki. Późne noce. Rozwiązywanie problemów, którymi nikt inny nie chciał się zająć. Ciche rozwiązywanie problemów, aby dział mógł działać sprawnie.
Nie byłem najgłośniejszą osobą w pomieszczeniu, ale byłem niezawodny. To właśnie na takich pracownikach polegają menedżerowie, gdy coś pójdzie nie tak.
Dlatego gdy pewnego piątkowego popołudnia mój kierownik wezwał mnie do swojego biura i powiedział, że moje stanowisko przechodzi „restrukturyzację”, natychmiast zrozumiałem, o co mi chodzi.
Jego córka właśnie ukończyła szkołę.
A ona potrzebowała pracy.