Jej choroba szybko się nasiliła. Uwięziona w ciasnej toalecie samolotu, zaczęła wymiotować, co zmusiło ją do wezwania pomocy stewardesy. Członkowie załogi zapewnili jej torbę i pozwolili pozostać w toalecie do końca podróży.
Po wylądowaniu samolotu Reinertsen została wyprowadzona na wózku inwalidzkim. Później dowiedziała się od stewardesy, że kolejny planowany lot samolotu został całkowicie odwołany, aby umożliwić pełne czyszczenie samolotu z materiałów niebezpiecznych.
„Odwołali ten lot z mojego powodu. Zespół ratowników medycznych musiał przyjechać i posprzątać, bo nie wiedzieli, czy przywiozłam z Portugalii jakąś chorobę” – powiedziała. „Jestem zagrożeniem biologicznym. Jestem pacjentem zero”.
Przeżycia nie zakończyły się na lotnisku. Tej samej nocy Reinertsen znów miała biegunkę w hotelowym łóżku. Nadal jednak twierdzi, że to nic w porównaniu ze wstydem związanym z zakłóceniem całego lotu.
Chociaż zatrucie pokarmowe rzadko zagraża życiu, eksperci ostrzegają, że objawy takie jak nagła biegunka i wymioty mogą pojawić się bez ostrzeżenia. Przypadek Reinertsena to jeden z kilku ostatnich przypadków zagrożenia zdrowia w powietrzu – w tym lot linii Delta z Detroit do Amsterdamu, który został przekierowany na inny lot po tym, jak pasażerowie podobno zachorowali z powodu zepsutego jedzenia.
Dla Reinertsen to przeżycie pozostaje niezapomniane i, jak sama mówi, nie chce go już nigdy przeżywać.