Patrząc wstecz, uświadamiam sobie, że moja mama była wojowniczką w bardzo chaotycznych czasach. Podołała wyzwaniom, które większość ludzi zmusiłyby do ucieczki z krzykiem.
Najzabawniejsza część? Moja przyjaciółka Sara, sceptyczna wobec moich opowieści, sama wypróbowała pieluchy wielorazowe. Dwa tygodnie później zadzwoniła ze szlochem:
„CZEMU NIKT MNIE NIE OSTRZEGŁ PRZED PŁUKANIEM?! PŁUKANIEM!!”
Wszystko, co mogłem zrobić, to roześmiać się i powiedzieć:
„Witaj w okopach, żołnierzu”.