Chłopiec zniknął w 1981 roku — 22 lata później jego kurtkę znaleziono w zamkniętej szafce w jego starej szkole

W sobotę Carol pojechała do szkoły i waliła w drzwi sekretariatu, aż otworzył woźny. Kazano jej wrócić w poniedziałek. Pozostała na zewnątrz przez kilka godzin, pytając przechodzących uczniów, czy widzieli Jaylena. Jedna z dziewcząt wspominała, że ​​widziała go w pobliżu gabinetu dyrektora. Inna wspominała, że ​​szedł sam południowym skrzydłem w stronę tylnych schodów. Jaylen zawsze wychodził frontowym wejściem. Ta uwaga ją zaniepokoiła.

W poniedziałek Carol skonfrontowała się z dyrektorem Dorsym. Stwierdził, że nie ma żadnego zapisu o wezwaniu Jaylen do jego gabinetu i odmówił pokazania jej dziennika szkolnego, nazywając go własnością szkoły. Gdy Carol nalegała, ochrona wyprowadziła ją z budynku.

Carol spędziła cały tydzień, chodząc od domu do domu z ulotkami. Rozwieszała je w salonach gier, na przystankach autobusowych i w kościołach. Lokalna stacja telewizyjna odmówiła emisji materiału bez potwierdzenia przestępstwa. Policja odmówiła wydania ostrzeżenia. Jaylen został uznany za potencjalnego uciekiniera.

Carol odmówiła przyjęcia tej propozycji.

Przestała pracować w szkolnej stołówce i poświęciła się poszukiwaniu syna. Wielokrotnie wracała na komisariat z notatkami, nazwiskami i datami. Zaproponowała jedną z koszul Jaylena psom tropiącym. Powiedziano jej, że żadna nie jest dostępna. Funkcjonariusz Marcus Hill, nowicjusz wyznaczony do dalszego śledzenia sprawy, spotkał się z nią, ale nie przyniósł żadnych postępów. W ciągu kilku tygodni przełożony poinformował ją, że nic nie wskazuje na popełnienie przestępstwa.

Sześć miesięcy później sprawę Jaylena oznaczono jako nieaktywną. Carol powiedziano, że może złożyć wniosek o akt zgonu. Odmówiła. Jego pokój pozostał nietknięty.

Nie było żadnych grup poszukiwawczych, konferencji prasowych, ani stałego relacjonowania w mediach. Tylko matka, która wierzyła, że ​​coś się wydarzyło w tej szkole i ktoś wiedział co.

Minęły dwadzieścia dwa lata.

Wiosną 2003 roku zabita deskami i niszczejąca szkoła średnia McKinley została przeznaczona do rozbiórki, aby zrobić miejsce pod budowę mieszkań socjalnych. Były woźny, Henry Banks, mający prawie 70 lat, został poproszony o pomoc w uporządkowaniu gruzu w piwnicy.

Pracował w szkole w ostatnim roku nauki Jaylena.

Schodząc do piwnicy, Henry wszedł do pomieszczenia zamkniętego na początku lat 80. z powodu, jak to określano, problemów z pleśnią. Wyważył zardzewiałe szafki, większość pusta lub wypełniona zapomnianymi przedmiotami. W ostatnim rzędzie, przy zamurowanej ścianie, odkrył szafkę z luźnym tylnym panelem.

Gdy je otworzył, do przodu wypadła czerwona kurtka.

Wewnątrz kołnierzyka widnieją drukowane litery napisane wyblakłym markerem: Jaylen M.

Henry pamiętał brakujące plakaty i płaczącą matkę. Wyszedł z budynku z kurtką, a później wysłał zdjęcie e-mailem lokalnej dziennikarce Renee Jackson, która zyskała reputację dzięki ponownemu otwieraniu niewyjaśnionych spraw.

Renee natychmiast rozpoznała to nazwisko. Odwiedziła Henry'ego, sfotografowała kurtkę i szafkę i dowiedziała się, że dyrektor Dorsy nakazała zamknięcie skrzydła piwnicznego kilka miesięcy po zniknięciu Jaylena. Tylko kilkoro pracowników miało klucze uniwersalne: woźny, wicedyrektor i Dorsy.

Renee opublikowała artykuł zatytułowany „Kurtka znaleziona w zburzonej szkole może należeć do nastolatka zaginionego od 1981 roku”. Historia szybko rozprzestrzeniła się w internecie. Sprawa ponownie przyciągnęła uwagę opinii publicznej.

Detektyw Marcus Hill, który zbliżał się do emerytury, otrzymał polecenie ponownego wszczęcia śledztwa.

Carol natychmiast zidentyfikowała kurtkę. Sama przyszyła znak na kołnierzu. Zlecono badanie DNA.

Renee kontynuowała śledztwo. Byli uczniowie wspominali o „pokoju refleksji” w piwnicy, gdzie uczniowie byli zabierani na kary. Protokół z posiedzenia rady szkoły z 1982 roku wspominał o tymczasowym zamknięciu skrzydła piwnicy z powodu obaw o środowisko, ale nie zawierał żadnych szczegółów. Z dzienników dyscyplinarnych z 1981 roku wynikało, że Jaylen został wysłany do biura w tygodniu, w którym zaginął, eskortowany przez personel. Brak dalszych notatek potwierdzał jego powrót do klasy.

W tamtym czasie tylko trzech pracowników posiadało klucze uniwersalne. Wicedyrektor zmarł wiele lat wcześniej. Dyrektor Frank Dorsy przeszedł na emeryturę w 1993 roku i zmarł 6 lat później.

Marcus uzyskał dostęp do zarchiwizowanej dokumentacji kadrowej. Znalazł zapieczętowane skargi dotyczące niewłaściwego zachowania i nienadzorowanych sesji dyscyplinarnych z udziałem studentów płci męskiej pod nadzorem Dorsy'ego. Wszystkie skargi oznaczono jako „sprawdzone” i odrzucono bez udokumentowanego dochodzenia.