„Ty niewdzięczny…” Wstał, a jego twarz poczerwieniała. „Czy masz pojęcie, ile dla ciebie poświęciłem? Szanse, które straciłem, bo musiałem skupić się na szukaniu rozwiązań dla mojego ułomnego syna. Towarzyski wstyd z powodu posiadania następcy, który nie potrafi wykonywać tej jednej podstawowej funkcji, jaka mu się narzuca”.
„Nie prosiłem się, żeby się taki urodzić, i nie prosiłem o syna, który zakończy linię rodową”. Rzucił szklanką, która roztrzaskała się o kominek. „Próbuję znaleźć rozwiązanie, a ty rzucasz mi je w twarz, kierując się jakąś błędną wyższością moralną, którą wyniosłeś z propagandy abolicjonistycznej”.
„To nie propaganda, że ludzi nie należy hodować jak zwierzęta. Ojcze, jeśli nie dostrzegasz zła w tym, co proponujesz…”