Dlaczego niektórzy ludzie żałują przeprowadzki do domu spokojnej starości?

Pobyt w domu spokojnej starości może wydawać się uspokajający i bezpieczny, jednak po zadomowieniu się niektórzy starsi ludzie zaczynają żałować, ponieważ rzeczywistość okazuje się inna, niż sobie wyobrażali.

Często wyobrażamy sobie  dom spokojnej starości  jako miejsce dające poczucie bezpieczeństwa i spokoju, gdzie wszystko staje się prostsze. Mniej obowiązków, więcej wsparcia, codzienne towarzystwo… Na papierze decyzja wydaje się logiczna. Jednak po zadomowieniu się, niektórzy starsi ludzie odczuwają pewien rodzaj żalu. Niekoniecznie dlatego, że miejsce jest złe, ale dlatego, że rzeczywistość różni się od ich wyobrażeń. Za tym ważnym wyborem często kryją się zmiany w życiu, które są głębsze, niż mogłoby się wydawać.

Utrata wolności w życiu codziennym

To często pierwszy szok. W domu spokojnej starości życie jest zorganizowane wokół ustalonego harmonogramu: pory posiłków, opieki, aktywności i wyjść. Ten system jest niezbędny do organizacji, ale może sprawiać wrażenie, że nie podejmuje się już decyzji samodzielnie.

Proste rzeczy stają się bardziej skomplikowane:
wstawanie bardzo wcześnie, jedzenie później, wychodzenie, kiedy tylko chcesz, gotowanie, praca w ogrodzie, niespodziewane przyjęcie kogoś… Wszystko często musi być zaplanowane lub autoryzowane.

Dla wielu mieszkańców problemem nie jest samo miejsce, ale poczucie, że nie są już w pełni wolni.

Bycie otoczonym, ale odczuwanie samotności

 

To coś, co często zaskakuje rodziny. Uważają, że życie z innymi ludźmi sprawia, że ​​samotność znika. W rzeczywistości można być otoczonym ludźmi i nadal czuć się bardzo samotnym.

Dlaczego? Bo samotność to nie tylko fizyczna obecność. Często brakuje bliskich, sąsiadów, rutyny, sąsiedztwa, wspomnień, domu, znanych przedmiotów, życia takiego, jakie było.

Rozmowy się zdarzają, ale czasami pozostają powierzchowne. Nawiązanie głębokich więzi wymaga czasu, a niektórym ludziom nigdy się to nie udaje.

Dni, które ostatecznie wszystkie zaczynają wyglądać tak samo.

 

W domach spokojnej starości istnieją pewne formy aktywności: gry, warsztaty, ćwiczenia fizyczne, muzyka, rysowanie, wyjścia… Często jednak są one organizowane dla grupy i niekoniecznie odpowiadają zainteresowaniom każdego.

Osoba, która kiedyś lubiła gotować, zajmować się ogrodem, majsterkować czy szyć, może teraz zajmować się czynnościami, które jej nie interesują. Stopniowo niektórzy ludzie stają się mniej zaangażowani, mniej rozmawiają, a dni stają się dłuższe.

Rutyna jest uspokajająca, ale zbyt dużo rutyny może sprawiać wrażenie, że dni powtarzają się bez żadnego konkretnego celu.

Zbyt duża pomoc może czasami ograniczać niezależność

To bardzo ważny, a często pomijany punkt. W domach spokojnej starości personel pomaga w wielu sprawach: sprzątaniu, posiłkach, higienie osobistej, poruszaniu się… To normalne i konieczne dla niektórych osób.

Jednak w przypadku osób, które nadal są samodzielne, zbyt duża pomoc może mieć odwrotny skutek: poruszają się mniej, wkładają mniej wysiłku, mniej chodzą i stopniowo tracą niezależność.

Ciało działa na prostej zasadzie: im mniej go używasz, tym staje się słabsze.

Intymność staje się bardziej skomplikowana

Chociaż każdy pensjonariusz ma swój własny pokój, ośrodek służy również jako miejsce opieki i pracy dla personelu. Regularne wizyty, opieka, sprzątanie, kontrole… Niektórzy zmagają się z utratą prywatności.

Po spędzeniu całego życia w domu, z własnymi nawykami i przestrzenią osobistą, taka zmiana może być trudna do zaakceptowania.

Powrót jest często skomplikowany

To bardzo ważna kwestia: przeprowadzka do domu spokojnej starości jest często łatwiejsza niż wyprowadzka. Po zadomowieniu się, trzeba znaleźć odpowiednie lokum, zapewnić sobie opiekę, nauczyć się na nowo żyć samemu… Nie zawsze jest to możliwe.

Dlatego też wielu specjalistów odradza podejmowanie pochopnej decyzji.